czwartek, 16 grudnia 2010

Goscie, goscie

fajny ten Adwent. Z Irlandii mialam gosci. Dziewczyny nie wystraszyly sie, ze moze byc tloczno.Troche bylo, ale ojtam. Najwazniejsza byla zabawa, si? Dzieci bawily sie razem rewelacyjnie. Jeszce z tydzien z Jula, a Aaron swietnie mowilby po polsku, no i angielsku. A Jula po niemiecku:)

Zalozeniem pobytu dziewczyn bylo: kielbasy z bulka na jarmarku swiatecznym, grzane wino z rumem, niemieckie wurtsy i wykupienie swiatecznych czekolad lindta:)wszystko sie ladnie udalo. No i zgodnie z nowa swiecka tradycja obejrzalysmy tez "love actually".


Dzieci ze soba b. ladnie wspolpracowaly. No i najwazniejsze, nie bylo jakis wielkich histerii. Male owszem, ale szybko przechodzily. Cztero- i piecio-latki potrafia b. ladnie i kreatywnie sie bawic, o tak na przyklad:



Ten karton w tle byl w sumie jedna z najlepszych zabawek. Bo cuda mozna z nim robic:)

Tu w ksiegarni. Ksiegarnia w ogole byla rewelacyjna, bo ze zjezdzalnia









Jan tez "czyta"



Mala

środa, 11 sierpnia 2010

Hmm

Aaron ma ferie i musze zapewniac mu rozrywki. Np. park wspinaczkowy dla czterolatkow:














Jas rosnie na mleku jak na drozdzach. Rozmiar 62 to tak na styk.




A ja w miedzyczasie mialam urodziny. Osiemnaste!!




Mala

sobota, 17 lipca 2010

Zdjecia

czasem jest wesolo




czasem powaznie




bracia



Mala

niedziela, 4 lipca 2010

So

Porod byl w sumie ok. Nooo, oprocz koncowki, ale. I poszlo naprawde szybko jak na mnie;)) W czwartek rano zaczelo cos pobolowac, przed poludniem pojechalam na porodwke, zeby polozna zobaczyla co i jak. I bylo jeszcze nijak. Spokojnie wrocilam do domu. Zjadlam obiad, wzielam kapiel. No i w koncu zaczelo lupac jak ta lala. Po 14 ziu na porodowke, a tam niespodzianka, porod w toku;) Zalozenie mialam takie, zeby rodzic bez znieczulenia. Udalo sie, choc po kazdym skurczu mowilam, zeby mi je szybko podali. Nie zdazyli;)) Wieczorem zaczelo robic sie tak sobie, bo polozna, ktora do tej pory nie mieszala mi sie do porodu-mowila tylko ze swietnie sobie radze-zaczela robic rzeczy, ktorych do konca nie rozumialam. Przebila mi pecherz i kazala przec przy niepelnym rozwarciu...Do tego chciala mnie polozyc na lozku porodowym. Tu sie zbuntowalam, i uwiesilam sie na oparciu lozka. Do tego w czasie skurczow tonowalam aaaaa i naprawde szlo, nawet bez znieczulenia. W czasie skurczy byl totalny odlot, wrazenie jakbym byla w innym wymiarze.

Pomimo tego nie szlo cos. Jakos nie moglam malego wypchac, pomimo staran. Okazalo sie, ze maly utknal ramionami no i obwod glowki...Lekarz zlozyl propozycje nie do odrzucenia-cesarka albo proznociag. Wybralam to drugie. No i drugi raz urodzilam za pomoca proznociagu. Zastanawiam sie czy moglo byc inaczej. Ale chyba nie...

Ja po porodzie czulam sie o niebo lepiej niz z Aaronem. Moglam chodzic, problem byl tylko z siedzeniem;)

Nic to, najwazniejsze, ze maly jest, caly i zdrowy. Pierwsza noc przespal u mnie na brzuchu. W ogole on taki przytulanski bardzo jest. I kochany.

Mala

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jan Elijah




W czwartek, kolo godziny 20.30 w koncu policzylam mojemu drugiemu synowi paluszki-sa wszystkie;)) urodzilam dziecko o wadze 4100 i 55cm, obwod glowki to 37cm. Jak polozna powiedziala nam o tych liczbach to zbaranielismy. Kolos;)

Mala

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Rodzic

to ja miałam w zeszłym tygodniu. W tym, mam gdzieś rodzenie. Mały się zaparl lapami i nie chce wyjść. Nie to nie.

Dziś na akupunkturze myślałam, ze wyskocze w kosmos przy wbijaniu igiel. Polozna mowi, ze to dobry znak, ciało wrazliwsze, czyli pomału przgotowuje się do godziny zero. Zobaczymy.

Marze o tym żeby wrócić do swojej figury, żeby ubrać normalne ciuchy. Żeby moc pojezdzic rowerem. Jestem zmęczona.

środa, 9 czerwca 2010

pffff

Jeszcze we wtorek odprowadzilam Aarona do przedszkola. Ale juz wieczorem, nie bylam w stanie zrobic kroku, wstac z sofy, przekrecic sie na bok. Wczoraj wizyta u poloznej, badanie, ktg-maly naciska na spojenie. Moze se tak naciskac do porodu, czyli jeszcze z 11 dni. Potrzebne sa skurcze, zeby sie przesunal nizej. A u mnie nie ma skurczy, tzn cos tam pobolewa, ale nie tak jak powinno.

Dostalam od poloznej olej rycynowy i po weekendzie bede robila koktajl na skurcze. A w piatek ide ze znajomymi do knajpy. Na skurczybyki moge czekac tez pijac koktajl o nazwie blue baby.

ja juz chce urodzic!!

Mala

niedziela, 6 czerwca 2010

38tc

Czuje się jak dojrzały owoc taki banan z małymi brazowymi plamkami. Albo gruszka klaps, taka, ze jak się wgryzie to sok splywa po brodzie.
W sumie wszystko gotowe, mały na ostatnim USG ważył 3400, pfff. I czekamy. Może w środę się urodzi? Ładny prezent mialabym dla Aleksa...

Wczoraj zrobiliśmy mały piknik, w końcu. Spóźniony, bo miał być na dzień dziecka, ale padało. Oczywiście Aaron zaliczył pierwsza kąpiel na odkrytym basenie.

Byłam tez na sex&the city, troche niewygodnie się siedzialo. Ale film ok, usmialam sie jak norka.

Lubię te porę roku, czeresnie, truskawki. Szkoda, ze młode ziemniaki są jeszcze z Egiptu albo z Cypru.

Mała

wtorek, 25 maja 2010

Wtorek

Niewatpliwa zaleta drugiej ciazy jest to, ze praktycznie wszystko sie ma dla mlodszego dziecka. Zamiast latac po sklepach, to latam miedzy pralka, suszarka i zelazkiem. Oczywiscie ni eodmowilam sobie przyjemnosci zakupienia paru nowych bodziakow i pajacow. No bo jak?

Alex w Hamburgu, do czwartku. Zadzwonilam do niego przed chwila, a on mnie prosi zebym nie dzwonila przez nastepne 2 dni. Bo jak widzi moj numer to pierwsze co mu przychodzi do glowy to, ze to juz;) W sumie sytuacja patowa. Bo tesc-ma przyjechac jak sie zacznie akcja- poszedl na 4 dni do szpitala, moja mama tez uziemiona, tato ma badania. Ktos na ochotnika pojdzie ze mna na porodowke? Plus osoba do opieki nad Aaronem;)


Wybieramy ciagle imie. Wyglada to tak, ze kazde z nas zrobilo liste 20 imion, codziennie wykreslam imie z listy Aleksa, on z mojej. Pare imion sie powtarza, no zobaczymy

Weekend






Mala

niedziela, 16 maja 2010

Ciekawe

czy za miesiac o tej porze bede siedziala juz z noworodkiem czy z calych sil probowala go wygonic z brzucha.

Mam cicha i gleboka nadzieje, ze drugi syn tez sie urodzi w 38 tc. Jest jeszcze opcja w terminie albo po terminie. Ale naprawde nie mam ochoty na chodzenie tak dlugo z brzuchem. Bo robi sie srednio fajnie. Koncowka to wszelkie dolegliwosci ciazowe welcome. Czuje sie niepelnosprawna, pomimo tego ze nie spedzam na kanapie calego dnia. Spaceruje, czytaj, latam za starszym dzieckiem, syndrom wicia gniazda przeraza mojego meza.

Troche sie boje, porodu, tych pierwszych tygodni, tego czy odnajdziemy sie w czworke.

Aaron mnie rozwala kiedy glaszczac brzuch, mowi, "bracie, niedlugo bedzie czerwiec i sie urodzisz..."

ps. Imie ciagle nie wybrane...

Mala