poniedziałek, 14 czerwca 2010

Rodzic

to ja miałam w zeszłym tygodniu. W tym, mam gdzieś rodzenie. Mały się zaparl lapami i nie chce wyjść. Nie to nie.

Dziś na akupunkturze myślałam, ze wyskocze w kosmos przy wbijaniu igiel. Polozna mowi, ze to dobry znak, ciało wrazliwsze, czyli pomału przgotowuje się do godziny zero. Zobaczymy.

Marze o tym żeby wrócić do swojej figury, żeby ubrać normalne ciuchy. Żeby moc pojezdzic rowerem. Jestem zmęczona.

2 komentarze: