Porod byl w sumie ok. Nooo, oprocz koncowki, ale. I poszlo naprawde szybko jak na mnie;)) W czwartek rano zaczelo cos pobolowac, przed poludniem pojechalam na porodwke, zeby polozna zobaczyla co i jak. I bylo jeszcze nijak. Spokojnie wrocilam do domu. Zjadlam obiad, wzielam kapiel. No i w koncu zaczelo lupac jak ta lala. Po 14 ziu na porodowke, a tam niespodzianka, porod w toku;) Zalozenie mialam takie, zeby rodzic bez znieczulenia. Udalo sie, choc po kazdym skurczu mowilam, zeby mi je szybko podali. Nie zdazyli;)) Wieczorem zaczelo robic sie tak sobie, bo polozna, ktora do tej pory nie mieszala mi sie do porodu-mowila tylko ze swietnie sobie radze-zaczela robic rzeczy, ktorych do konca nie rozumialam. Przebila mi pecherz i kazala przec przy niepelnym rozwarciu...Do tego chciala mnie polozyc na lozku porodowym. Tu sie zbuntowalam, i uwiesilam sie na oparciu lozka. Do tego w czasie skurczow tonowalam aaaaa i naprawde szlo, nawet bez znieczulenia. W czasie skurczy byl totalny odlot, wrazenie jakbym byla w innym wymiarze.
Pomimo tego nie szlo cos. Jakos nie moglam malego wypchac, pomimo staran. Okazalo sie, ze maly utknal ramionami no i obwod glowki...Lekarz zlozyl propozycje nie do odrzucenia-cesarka albo proznociag. Wybralam to drugie. No i drugi raz urodzilam za pomoca proznociagu. Zastanawiam sie czy moglo byc inaczej. Ale chyba nie...
Ja po porodzie czulam sie o niebo lepiej niz z Aaronem. Moglam chodzic, problem byl tylko z siedzeniem;)
Nic to, najwazniejsze, ze maly jest, caly i zdrowy. Pierwsza noc przespal u mnie na brzuchu. W ogole on taki przytulanski bardzo jest. I kochany.
Mala
niedziela, 4 lipca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
dzielna jesteś!!!
OdpowiedzUsuń na zawszepodziwiam za ten proznociag...... lo matko ja to nie wiem co bym zrobila ale cesarka jeszcze gorsza wiec pewnie to samo. Brawa za odwage. :))
OdpowiedzUsuń na zawszeDałaś radę :)) A teraz jesteście już w czwóreczkę :))
OdpowiedzUsuń na zawszeno wez, mala, tak piszesz, ze mnie sie odechciewa! co to ten proznociag?
OdpowiedzUsuń na zawszeLegs
Pewno, ze dałam radę, nie było wyjścia:) ale pierwsze co powiedzialam po porodzie, ze to byl ostatni raz:) nigdy wiecej!
OdpowiedzUsuń na zawszeLegs, proznociag to taki "odkurzacz" którego przyssawke zakladansie na głowę dziecka żeby wyciągnąć je z brzucha:-P teraz zreklamowalam poród, co? :-D
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeGratulacje! :-) Niech zdrowo rośnie!
OdpowiedzUsuń na zawszeCzy będą jeszcze Małego badać po akcji z próżnioociągiem?
Szwagierki i koleżanki dzieci były tak 'wyciągane' i potem były jeszcze konsultowane, choć nic się z nimi nie działo. Badania robiono na wypadek, gdyby wystąpiły jakieś zmiany w czaszce - siła próżniociągu jest ogromna. (W obu przypadkach jednak wszystko było i jest OK.)
Ciekawa jestem jak do tego podchodzą w Niemczech.
Generalnie odchodzi się od próżniociagów, ale wiadomo - jak mus to mus.
Pozdrawiam!
P.S. Autokorekta - prożnociąg, a nie próżniociąg, oczywiście.
OdpowiedzUsuń na zawszeMilo, było robione usg główki, wszystko było ok. Ale i tak chce z chłopcami pójść do osteopaty.
OdpowiedzUsuń na zawszedzielnaś :)
OdpowiedzUsuń na zawszePo tym, czego ja się nasłuchałam, to tylko cc. Ale w ogóle to już wystarczy.
OdpowiedzUsuń na zawszeDzielna byłaś! :-)