wtorek, 25 maja 2010

Wtorek

Niewatpliwa zaleta drugiej ciazy jest to, ze praktycznie wszystko sie ma dla mlodszego dziecka. Zamiast latac po sklepach, to latam miedzy pralka, suszarka i zelazkiem. Oczywiscie ni eodmowilam sobie przyjemnosci zakupienia paru nowych bodziakow i pajacow. No bo jak?

Alex w Hamburgu, do czwartku. Zadzwonilam do niego przed chwila, a on mnie prosi zebym nie dzwonila przez nastepne 2 dni. Bo jak widzi moj numer to pierwsze co mu przychodzi do glowy to, ze to juz;) W sumie sytuacja patowa. Bo tesc-ma przyjechac jak sie zacznie akcja- poszedl na 4 dni do szpitala, moja mama tez uziemiona, tato ma badania. Ktos na ochotnika pojdzie ze mna na porodowke? Plus osoba do opieki nad Aaronem;)


Wybieramy ciagle imie. Wyglada to tak, ze kazde z nas zrobilo liste 20 imion, codziennie wykreslam imie z listy Aleksa, on z mojej. Pare imion sie powtarza, no zobaczymy

Weekend






Mala

niedziela, 16 maja 2010

Ciekawe

czy za miesiac o tej porze bede siedziala juz z noworodkiem czy z calych sil probowala go wygonic z brzucha.

Mam cicha i gleboka nadzieje, ze drugi syn tez sie urodzi w 38 tc. Jest jeszcze opcja w terminie albo po terminie. Ale naprawde nie mam ochoty na chodzenie tak dlugo z brzuchem. Bo robi sie srednio fajnie. Koncowka to wszelkie dolegliwosci ciazowe welcome. Czuje sie niepelnosprawna, pomimo tego ze nie spedzam na kanapie calego dnia. Spaceruje, czytaj, latam za starszym dzieckiem, syndrom wicia gniazda przeraza mojego meza.

Troche sie boje, porodu, tych pierwszych tygodni, tego czy odnajdziemy sie w czworke.

Aaron mnie rozwala kiedy glaszczac brzuch, mowi, "bracie, niedlugo bedzie czerwiec i sie urodzisz..."

ps. Imie ciagle nie wybrane...

Mala