czwartek, 27 stycznia 2011

pff

No troche blog zyje. Troche nie:)

Ale serio, nie mam czasu. Poza tym padl mi laptop, zbieram teraz pilnie na nowy.

I pracuje intensywnie nad byciem wlasnym szefem:) ale na razie cicho sza.

Jasiek idzie jak burza. Dwa zeby naraz, proby raczkowania. W porownaniu do Aarona jest troche do przodu ruchowo. No ale, trzeba dogonic szybko brata, bo ten to dopiero mam zabawki :)

Mala

czwartek, 16 grudnia 2010

Goscie, goscie

fajny ten Adwent. Z Irlandii mialam gosci. Dziewczyny nie wystraszyly sie, ze moze byc tloczno.Troche bylo, ale ojtam. Najwazniejsza byla zabawa, si? Dzieci bawily sie razem rewelacyjnie. Jeszce z tydzien z Jula, a Aaron swietnie mowilby po polsku, no i angielsku. A Jula po niemiecku:)

Zalozeniem pobytu dziewczyn bylo: kielbasy z bulka na jarmarku swiatecznym, grzane wino z rumem, niemieckie wurtsy i wykupienie swiatecznych czekolad lindta:)wszystko sie ladnie udalo. No i zgodnie z nowa swiecka tradycja obejrzalysmy tez "love actually".


Dzieci ze soba b. ladnie wspolpracowaly. No i najwazniejsze, nie bylo jakis wielkich histerii. Male owszem, ale szybko przechodzily. Cztero- i piecio-latki potrafia b. ladnie i kreatywnie sie bawic, o tak na przyklad:



Ten karton w tle byl w sumie jedna z najlepszych zabawek. Bo cuda mozna z nim robic:)

Tu w ksiegarni. Ksiegarnia w ogole byla rewelacyjna, bo ze zjezdzalnia









Jan tez "czyta"



Mala

środa, 11 sierpnia 2010

Hmm

Aaron ma ferie i musze zapewniac mu rozrywki. Np. park wspinaczkowy dla czterolatkow:














Jas rosnie na mleku jak na drozdzach. Rozmiar 62 to tak na styk.




A ja w miedzyczasie mialam urodziny. Osiemnaste!!




Mala

sobota, 17 lipca 2010

Zdjecia

czasem jest wesolo




czasem powaznie




bracia



Mala

niedziela, 4 lipca 2010

So

Porod byl w sumie ok. Nooo, oprocz koncowki, ale. I poszlo naprawde szybko jak na mnie;)) W czwartek rano zaczelo cos pobolowac, przed poludniem pojechalam na porodwke, zeby polozna zobaczyla co i jak. I bylo jeszcze nijak. Spokojnie wrocilam do domu. Zjadlam obiad, wzielam kapiel. No i w koncu zaczelo lupac jak ta lala. Po 14 ziu na porodowke, a tam niespodzianka, porod w toku;) Zalozenie mialam takie, zeby rodzic bez znieczulenia. Udalo sie, choc po kazdym skurczu mowilam, zeby mi je szybko podali. Nie zdazyli;)) Wieczorem zaczelo robic sie tak sobie, bo polozna, ktora do tej pory nie mieszala mi sie do porodu-mowila tylko ze swietnie sobie radze-zaczela robic rzeczy, ktorych do konca nie rozumialam. Przebila mi pecherz i kazala przec przy niepelnym rozwarciu...Do tego chciala mnie polozyc na lozku porodowym. Tu sie zbuntowalam, i uwiesilam sie na oparciu lozka. Do tego w czasie skurczow tonowalam aaaaa i naprawde szlo, nawet bez znieczulenia. W czasie skurczy byl totalny odlot, wrazenie jakbym byla w innym wymiarze.

Pomimo tego nie szlo cos. Jakos nie moglam malego wypchac, pomimo staran. Okazalo sie, ze maly utknal ramionami no i obwod glowki...Lekarz zlozyl propozycje nie do odrzucenia-cesarka albo proznociag. Wybralam to drugie. No i drugi raz urodzilam za pomoca proznociagu. Zastanawiam sie czy moglo byc inaczej. Ale chyba nie...

Ja po porodzie czulam sie o niebo lepiej niz z Aaronem. Moglam chodzic, problem byl tylko z siedzeniem;)

Nic to, najwazniejsze, ze maly jest, caly i zdrowy. Pierwsza noc przespal u mnie na brzuchu. W ogole on taki przytulanski bardzo jest. I kochany.

Mala

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jan Elijah




W czwartek, kolo godziny 20.30 w koncu policzylam mojemu drugiemu synowi paluszki-sa wszystkie;)) urodzilam dziecko o wadze 4100 i 55cm, obwod glowki to 37cm. Jak polozna powiedziala nam o tych liczbach to zbaranielismy. Kolos;)

Mala

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Rodzic

to ja miałam w zeszłym tygodniu. W tym, mam gdzieś rodzenie. Mały się zaparl lapami i nie chce wyjść. Nie to nie.

Dziś na akupunkturze myślałam, ze wyskocze w kosmos przy wbijaniu igiel. Polozna mowi, ze to dobry znak, ciało wrazliwsze, czyli pomału przgotowuje się do godziny zero. Zobaczymy.

Marze o tym żeby wrócić do swojej figury, żeby ubrać normalne ciuchy. Żeby moc pojezdzic rowerem. Jestem zmęczona.