poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jan Elijah




W czwartek, kolo godziny 20.30 w koncu policzylam mojemu drugiemu synowi paluszki-sa wszystkie;)) urodzilam dziecko o wadze 4100 i 55cm, obwod glowki to 37cm. Jak polozna powiedziala nam o tych liczbach to zbaranielismy. Kolos;)

Mala

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Rodzic

to ja miałam w zeszłym tygodniu. W tym, mam gdzieś rodzenie. Mały się zaparl lapami i nie chce wyjść. Nie to nie.

Dziś na akupunkturze myślałam, ze wyskocze w kosmos przy wbijaniu igiel. Polozna mowi, ze to dobry znak, ciało wrazliwsze, czyli pomału przgotowuje się do godziny zero. Zobaczymy.

Marze o tym żeby wrócić do swojej figury, żeby ubrać normalne ciuchy. Żeby moc pojezdzic rowerem. Jestem zmęczona.

środa, 9 czerwca 2010

pffff

Jeszcze we wtorek odprowadzilam Aarona do przedszkola. Ale juz wieczorem, nie bylam w stanie zrobic kroku, wstac z sofy, przekrecic sie na bok. Wczoraj wizyta u poloznej, badanie, ktg-maly naciska na spojenie. Moze se tak naciskac do porodu, czyli jeszcze z 11 dni. Potrzebne sa skurcze, zeby sie przesunal nizej. A u mnie nie ma skurczy, tzn cos tam pobolewa, ale nie tak jak powinno.

Dostalam od poloznej olej rycynowy i po weekendzie bede robila koktajl na skurcze. A w piatek ide ze znajomymi do knajpy. Na skurczybyki moge czekac tez pijac koktajl o nazwie blue baby.

ja juz chce urodzic!!

Mala

niedziela, 6 czerwca 2010

38tc

Czuje się jak dojrzały owoc taki banan z małymi brazowymi plamkami. Albo gruszka klaps, taka, ze jak się wgryzie to sok splywa po brodzie.
W sumie wszystko gotowe, mały na ostatnim USG ważył 3400, pfff. I czekamy. Może w środę się urodzi? Ładny prezent mialabym dla Aleksa...

Wczoraj zrobiliśmy mały piknik, w końcu. Spóźniony, bo miał być na dzień dziecka, ale padało. Oczywiście Aaron zaliczył pierwsza kąpiel na odkrytym basenie.

Byłam tez na sex&the city, troche niewygodnie się siedzialo. Ale film ok, usmialam sie jak norka.

Lubię te porę roku, czeresnie, truskawki. Szkoda, ze młode ziemniaki są jeszcze z Egiptu albo z Cypru.

Mała

wtorek, 25 maja 2010

Wtorek

Niewatpliwa zaleta drugiej ciazy jest to, ze praktycznie wszystko sie ma dla mlodszego dziecka. Zamiast latac po sklepach, to latam miedzy pralka, suszarka i zelazkiem. Oczywiscie ni eodmowilam sobie przyjemnosci zakupienia paru nowych bodziakow i pajacow. No bo jak?

Alex w Hamburgu, do czwartku. Zadzwonilam do niego przed chwila, a on mnie prosi zebym nie dzwonila przez nastepne 2 dni. Bo jak widzi moj numer to pierwsze co mu przychodzi do glowy to, ze to juz;) W sumie sytuacja patowa. Bo tesc-ma przyjechac jak sie zacznie akcja- poszedl na 4 dni do szpitala, moja mama tez uziemiona, tato ma badania. Ktos na ochotnika pojdzie ze mna na porodowke? Plus osoba do opieki nad Aaronem;)


Wybieramy ciagle imie. Wyglada to tak, ze kazde z nas zrobilo liste 20 imion, codziennie wykreslam imie z listy Aleksa, on z mojej. Pare imion sie powtarza, no zobaczymy

Weekend






Mala

niedziela, 16 maja 2010

Ciekawe

czy za miesiac o tej porze bede siedziala juz z noworodkiem czy z calych sil probowala go wygonic z brzucha.

Mam cicha i gleboka nadzieje, ze drugi syn tez sie urodzi w 38 tc. Jest jeszcze opcja w terminie albo po terminie. Ale naprawde nie mam ochoty na chodzenie tak dlugo z brzuchem. Bo robi sie srednio fajnie. Koncowka to wszelkie dolegliwosci ciazowe welcome. Czuje sie niepelnosprawna, pomimo tego ze nie spedzam na kanapie calego dnia. Spaceruje, czytaj, latam za starszym dzieckiem, syndrom wicia gniazda przeraza mojego meza.

Troche sie boje, porodu, tych pierwszych tygodni, tego czy odnajdziemy sie w czworke.

Aaron mnie rozwala kiedy glaszczac brzuch, mowi, "bracie, niedlugo bedzie czerwiec i sie urodzisz..."

ps. Imie ciagle nie wybrane...

Mala